Tatry
Menu Główne
Strona główna    Tatry    Karpaty    Alpy    Apeniny   Góry Dynarskie    " Inne góry"     Polska     Europa
   Podmenu

: Rysy 2499
:
Rysy 2501
:
Sławkowski Szczyt
:
Mała Wysoka
:
Polski Grzebień
:
Krzyżne - Kozia Przełęcz
:
Zawrat - Kozia Przełęcz
:
Szpiglasowy Wierch
:
Świstówka Roztocka
:
Jagnięcy Szczyt
:
Kościelec
:
Świnica
:
Czerwona Ławka
:
Batyżowiecki Staw
:
Koprowy Szczyt
:
Bystry Przechód
:
Kasprowy Wierch
:
Sarnia Skała i Siklawica
:
Bystra
:
Starorobociański Wierch
:
Wołowiec
:
Kończysty Wierch
:
Rohacze
:
Pachoł - Brestowa
:
Giewont
:
Gęsia Szyja
:
Czerwone Wierchy
:
Krywań
:
Przednie Solisko
:
Jaskinie Mylna i Mroźna
:
Lendak
:
Rakuska Czuba
:
Przełęcz Pod Chłopkiem
:
Trzy Kopy i Banówka
:
Turnia nad Rohatką
:
Szeroka Przełęcz
:
Osterwa
:
Kopieniec Wielki
:
Lodowa Przełęcz
:
Wrota Chałubińskiego

:
Jaskinia Bielska
:
Goryczkowe Czuby
:
Nosal
:
Siwy Wierch

TATRY WYSOKIE
Rysy 2501 m n p m 

Trasa: Parking Popradzkie Pleso - Popradzkie Pleso - chata pod Rysami - Rysy Słowackie- powrót do Strbske Pleso
Data: wrzesień 1994, sierpień 2016

galeria

Patria - widziana z drogi do Popradskiego Plesa

Widok z drogi na Rysy - w oddali Koprowy

Okolice Popradskiego Plesa - po lewej Mengusovky Volovec

Widok w stronę Żelazny Wrót - okolice Popradzkiego Stawu

Zoom w stronę Wysokiej z okolic Popradzkiego Stawu

Początek szlaku na Rysy - widok na południe - Kralowa Hola w Niżnych Tatrach

Tuż pod Słowackimi Rysami

Fotografia w stronę Doliny Mięguszuowieckiej

Chata pod Rysami z Granią Baszt w tle

Szczyrskie Jezioro - widoki po zejściu z Rysów - Wysoka

Rysy os słowackiej strony

Popradzki Staw i Popradzka Turnia

Na Rysach jak zawsze oblężenie

Kacza Turnia w chmurzysku

Cięzki Szczyt i Wysoka w nawale chmur

Wieliki Żabi Staw Mięguszowieckie z Mięguszami ponad nim

Nowsza wersja Chaty pod Rysami

Fragment Grani Baszt

Słowacki wierzchołek Rysów jest wyższy od polskiego i przekracza 2500 m. Jest to jedyne miejsce w Tatrach gdzie można legalnie przekroczyć wysokość 2500 m, najwyższy szczyt do zdobycia szlakiem. Wyżej można wyjechać kolejką na Łomnicę, ale to propozycja dla w miarę majętnych niedzielnych turystów. Szlak na Rysy zaczyna się na parkingu przy stacji popularnej elektricki (tramwaj jeżdżący z Łomnicy do Strbskiego Plesa) zwanej Popradskie Pleso. Można też wyruszyć ze Szczyrbskiego Stawu, ale jest trochę dalej. Początkowo szlak prowadzi asfaltową drogą prowadzącą do hotelu Chata pri Popradskom plesie leżącego nad Popradskim Plesem. Serpentyny można ściąć "na dziko", przy dobrym tempie za niecałą godzinę jesteśmy nad jeziorem. Można też np. zabrać rower do samochodu i podjechać asfaltem nad staw. Stąd idziemy dalej szlakiem, który później rozdziela się na Koprowy i Rysy. Należy iść w prawo. Często przy szlaku znajdują się towary do wyniesienia w kierunku schroniska "Chata pod Rysami", które parę lat temu było całkowicie zniszczone przez lawinę, ale obecnie odbudowywane z całkiem nowej szacie. Za wniesienie można dostać nagrodę w postaci herbaty. Są kolesie, którzy specjalizują się w wynoszeniu coraz to cięższych ładunków. Czasy podane na znakach są dość ambitne i nie można wiele nadrobić, a niezbyt wprawny turysta może nie mieścić się orientacyjnych czasach przejścia. Należy się liczyć z tłokiem na ścieżce. To jeden z najczęściej odwiedzanych, o ile nie najczęściej trakt po południowej stronie Tatr.  Szlak prowadzi pod górę właśnie do chaty pod Rysami, częściowo jest ubezpieczony łańcuchami. Tutaj należy liczyć się z zatorami wiele osób przy ubezpieczeniach ma lęk i powoduje, że niektórzy mniej cierpliwi obchodzą je. W moim mniemaniu właśnie tłok, a nie ekspozycja czy skały są największym niebezpieczeństwem na drodze. Można po prostu być zepchnięty przez innego niefrasobliwego turystę. Można oczywiście przejść na polską stronę dzięki przejściu na Rysach. Zresztą większość stanowią tu Polacy, którzy przeszli od strony Moka. Po drodze najokazalej prezentuje się grań Baszt, która stanowiła tło dla wcześniej małej kamiennej, a teraz blaszanej chaty pod Rysami. Gdy do niej dotrzemy można powiedzieć że trudniejszą część trasy mamy za sobą. Niestety przy podejściu coś jeden z moich butów uciskał moje ścięgno, które zaczęło mocno boleć. Końcowe podejście, zejście z Rysów oraz dwa następne dni musiałem zmagać się z bólem w czasie wędrówek. Z chaty pod Rysami ruszamy już na same Rysy, pod Rysami otwiera się piękny widok na część Doliny Białej Wody, zawieszone nad nią stawki. Są to jedne z największych przewyższeń w Tatrach, gdyż owa Dolina jest położona niżej niż strona południowa Tatr. Wreszcie docieramy do szczytu, robimy kilka fotek, chociaż chmury zasłaniają wiele szczytów, czasem nawet lekko kropi. Można wybrać wierzchołek polski lub słowacki, panoramy troszkę się różnią, przede wszystkim ze słowackiego szczytu nie widać naszych stawów pod Rysami (Czarny i Morskie Oko). Powrotną drogę obraliśmy nie do Popradzkiego Plesa, tylko do Strbskiego Plesa, gdyż jeszcze nigdy tam nie byłem. Szlak do Strbskiego Plesa wiedzie podnóżem grani Baszt i szczytu Patria. Moim zdaniem wejście na Rysy od słowackiej strony jest łatwiejsze niż od polskiej, na pewno jest tam mniejszy tłok, ale jest to trasa dość długa, wymagająca przede wszystkim dobrej kondycji, należy poświęcić na nią prawie cały dzień, więc lepiej nie wybierać się późną jesienią, gdyż możemy nie zdążyć przez zapadnięciem zmroku.

Powtórna wizyta na Rysach zniesmaczyła mnie, nie można znaleźć nawet chwili, bez obecności grupy turystów, wejście na Rysy stało się tak masowe, że jest tu więcej ludzi niż na głównej ulicy średniego miasta. Są dwie możliwości, żeby tego uniknąć, przynajmniej przy wejściu: iść bardzo wcześnie rano, lub celować w dzień powszedni poza sezonem. Sęk w tym, że wtedy najczęściej warunki bywają niebezpieczne ze względu na zalegający śnieg czy oblodzenie. Pamiętajmy, że po tej stronie szlaki są czynne od 15 czerwca do końca października. Tak, że nie mamy zbyt wiele czasu. Jednak Rysy są warte odwiedzenia, ze względu na jedną z najlepszych panoram w Tatrach. trzeba tylko wycelować w pogodę. Ostatnim razem nie miałem takiego szczęścia, pułap był gdzieś na 2200 metrów i jedyne co widziałem to chwilowe przebłyski i pojedyncze majaczące turnie.